meble szkolne, pomoce dydaktyczne, pracownie językowe
Aby uświadomić sobie w jak dramatycznym położeniu znajdują się niektóre polskie szkoły poprosiliśmy dyrektora jednej z podlaskich szkól, aby opowiedział nam trochę o codziennych problemach, z jakimi borykają się najbiedniejsze placówki. Oddaje głos panu Józefowi Pankracemu: Witam Państwa, na początku chciałbym podziękować za tak liczne przybycie. Problem, pomijany i uważany często za nieistotny jest prawdziwym dramatem dla wiejskiej młodzieży i dzieci. Wystarczy, że uświadomimy sobie fakt, że tylko w tym roku zamknięto ponad pięćset placówek, takich jak nasza w całym kraju. Brak środków jest powodem dla którego nasze wysłużone meble szkolne maja po dwadzieścia i więcej lat. Nie sposób zachęcać młodych nauczycieli do pracy w tak źle wyposażanych szkołach. Coraz mniejsze środki z budżetu gminy przeznaczane są na tak podstawową działalność jak dowóz dzieci do odległych o wiele kilometrów szkół. W zeszłym roku, na pomoce dydaktyczne nie otrzymaliśmy nawet złotówki. Wszystkie pozyskane środki pochodziły od rodziców i nielicznych darczyńców. Perspektywy dla naszej szkoły na dzień dzisiejszy nie wyglądają dobrze. Ten dramat dotyczy przede wszystkim ubogich regionów, jak nasz. Pragnę zwrócić uwagę, że w przypadku zamknięcia naszej nierentownej szkoły dzieci będą zmuszone dojeżdżać nawet dwadzieścia kilometrów do Wawrzyszowa, gdzie znajduje sie najbliższa placówka oświatowa, korzystając z okazji, że zebrali się Państwo tak licznie chciałbym przypomnieć, że wciąż prowadzimy zbiórkę na pracownie językowe, które są warunkiem rozpoczęcia nauki języków obcych w naszej szkole. Wiem, że sytuacja osób mieszkających na wsi, zwłaszcza tutaj jest bardzo trudna, ale proszę wziąć pod uwagę fakt, że chodzi tu o przyszłość naszych dzieci, które powinny mięć szansę na taki sam start jak ich koledzy i koleżanki z miasta.